Jak ocieplenie Arktyki wpływa na klimat Europy i Polski?

Jak ocieplenie Arktyki wpływa na klimat Europy i Polski?

Północna Norwegia, podobnie jak Polska, w tym roku doświadczyła niespotykanej od wielu lat fali mrozów. Średnia temperatura stycznia była aż o 4,4 stopnia niższa od średniej wieloletniej, a najbardziej surowe warunki obserwowano właśnie na płaskowyżu Finnmarksvidda, w pobliżu miejscowości Karasjok, gdzie 11 stycznia 2026 temperatura spadła do -41,5 stopnia. Podobnie sroga zima ostatnio zdarzyła się w Norwegii aż 16 lat temu – w 2010 roku.

Jednak w tym samym czasie Arktyka europejska doświadczała warunków zgoła innych – Svalbard był w styczniu średnio o 3,8 stopnia cieplejszy niż norma wieloletnia. Niestety, to właśnie ocieplanie się Arktyki jest jednym z kluczowych elementów obserwowanych współcześnie zmian klimatu. Arktyka ociepla się prawie siedem razy szybciej niż reszta świata, a przyczyną tego zjawiska jest zanikanie pokrywy lodowej, w tym lodu morskiego. W miejsce jasnego, odbijającego promienie słoneczne śniegu i lodu pojawia się ciemniejszy ląd lub woda, które pochłaniają więcej energii słonecznej. Dodatkowo, tam, gdzie utrzymuje się otwarta woda, ocean uwalnia ciepło do atmosfery, przez co nawet w środku polarnej zimy temperatura może zbliżać się do punktu zamarzania, a nawet – sporadycznie – go przekraczać. Skąd zatem biorą się takie fale mrozów jak tegoroczna, która nawiedziła nie tylko Norwegię i Polskę, ale także Syberię, Japonię, Chiny oraz Stany Zjednoczone? Szybkie ocieplanie Arktyki zmniejsza gradient termiczny pomiędzy umiarkowanymi (Polska) a wysokimi (Arktyka) szerokościami geograficznymi. Rozdzielająca te dwa obszary strefa silnych wiatrów zachodnich, znajdująca się w górnej troposferze – zwana prądem strumieniowym lub jet streamem – osiąga największe prędkości przy dużym gradiencie termicznym. Kiedy Arktyka się ogrzewa, wspomniana różnica temperatur spada, a prąd strumieniowy płynie wolniej i – jak rzeka w dolnym biegu – zaczyna meandrować. Meandry jet streamu powodują zaś z jednej strony „zaciąganie” bardzo ciepłego powietrza daleko na północ (w styczniu silnie dodatnie anomalie termiczne obserwowaliśmy w północnej Kanadzie i na Grenlandii), a z drugiej transport bardzo chłodnego powietrza z obszarów arktycznych daleko na południe, czego doświadczyliśmy w tym roku w Polsce.

dr Kinga Kulesza, Zakład Modelowania Atmosfery i Klimatu IOŚ-PIB

Wróć na górę strony